kasior16 blog

Twój nowy blog

….

6 komentarzy

Daj mi trzy ziarenka piasku
A ja zbuduje zamek.

Tylko zaufaj mi.

Otworzyłam zabite okno. Użyłam każdego narzędzia, które było pod ręką. Długo z nim walczyłam, siły straciłam, zmysły postradałam i wola się wyczerpała. A jednak w tej głuchej ciszy w końcu usłyszałam skrzypienie zapyzionej futryny. Gdzieniegdzie dziura – pewnie wygryziona przez parapetowego karalucha na współke z kornikiem i tą myszą, z dziury pod piecykiem. Kit wyłupany, może przez stowarzyszenie ‘przeżuwaczy kitu’ , a szyby … miejscami popękane, a tak brudne, że nawet najczystsze promienie świetlne nie mają się gdzie odbić. Wpuszczone powietrze miało zapach świeżych spalin. Zamknęłam okno, zaryglowałam, a w ciemnym kąciku cicho zapłakałam.
Ja umieram.

Kiedyś, pewnego pięknego słonecznego dnia, na pustyni zwanej Sahara, pojawił się Człowiek. Był ubrany w strój podróżniczy, miał wielki plecak, okulary, niby przeciwsłoneczne i długą, niezwykle prostą gałąź, służącą mu za laskę. Kiedyś zapewne uważany był za urodziwego człowieka, teraz miał podziurawione spodnie, smętnie wiszącą kurtkę, buty, z których największy palec lewej nogi domagał się wyjścia na zewnątrz, a jego włosy, widać dawno niestrzyżone, były w ogromnym nieładzie. Musiał być wędrowcem, który dawno wyruszył ze swojego domu i szuka go gdzieś indziej. A może wcale nie miał domu? Lecz co robił na pustyni? Może właśnie tu szuka swojego miejsca.
Szedł, lekko przygarbiony, silnie podpierając się na swojej gałęzi, a okulary dobrze chroniły jego oczy przed unoszącym się w górę, przez podmuchy wiatru piaskiem.
Pierwszą istotą , która go zobaczyła był stary, ale jakże mądry Kaktus. Spędził całe swoje życie na pustyni, w tym jednym miejscu, widział już wiele różnych zwierząt, nawet ludzi, aczkolwiek rzadko. Ten jednak osobnik, który pojawił się w zasięgu jego wzroku był inny niż wszyscy jakich do tej pory widywał. Tamci, zahartowani koczownicy, ten – zwykły, słaby człowiek, który pojawił się niewiadomo skąd , niewiadomo po co.
Człowiek powoli zbliżał się…
- Kim jesteś ? – zapytał stary, aczkolwiek mądry Kaktus.
- Człowiekiem – odpowiedział Człowiek
- Wiem, ze nie jesteś rośliną, ale co ty tu robisz? – spytał się ponownie mądry Kaktus, urażony faktem, że Człowiek uważał go za tak niski gatunek, że nawet nie umiałby rozróżnić człowieka od rośliny czy zwierzęcia.
- Szukam – ponownie odpowiedział człowiek sięgając do swojego wielkiego plecaka po naczynie z wodą.
- Czego? – spytał ponownie Kaktus, który koniecznie chciał się jak najwięcej dowiedzieć o tajemniczym przybyszu.
- Tego jeszcze nie wiem, kiedy to zobaczę, będę wiedział, że właśnie tego szukam. – odpowiedział, chowając naczynie, z którego pił do plecaka i wpatrując się w bezchmurne niebo.
Zbliżała się noc, zaczynało robić się coraz zimniej, Człowiek postanowił zostać tutaj na noc, może dlatego, że nad jego głową znajdowało się wiele pięknych gwiazd ułożonych w niezwykle urodziwą kombinacje, a może dlatego, że znalazł kogoś, do kogo można się odezwać, po tak długiej przerwie od wyruszenia. I choć mało mówił, wolał słuchać jak stary, aczkolwiek mądry Kaktus opowiada o swoim życiu, to co widział, co słyszał i co przeżył. Była to wspaniała, interesująca opowieść. A jedna i druga strona była zadowolona. Jedna – ponieważ ktoś w końcu chciał słuchać, a druga – ponieważ ktoś w końcu chciał podzielić się swoim życiem.
Była to bardzo zimna noc, Człowiek jak i również stary, mądry Kaktus byli zachwyceni swoją obecnością. Rozmawiali całą noc. A może bardziej odpowiednim określeniem było by powiedzenie, że Kaktus mówił, a Człowiek czasami przytakiwał lub wtrącał kilka swoich słów. W końcu po wielu godzinach rozmowy zasnęli. Kaktus, ponieważ był już stary i rozmowa bardzo go zmęczyła, ale również bardzo uszczęśliwiła. Człowiek, ponieważ bardzo zmęczony podróżą oraz wycieńczeniem organizmu, nie przyznał się Kaktusowi, że zaczyna brakować mu wody, a od kilku dni nic nie miał w ustach.
Gdy obudzili się rano, również szczęśliwi – nie byli już sami. Nie zdawali sobie z tego sprawy, ale w nocy podkradł się do nich Skorpion, który jako drugi zauważył dziwnego przybysza. Był to bardzo złośliwy Skorpion. W nocy użądlił Człowieka, a ten bardzo osłabiony nawet tego nie poczuł. Kaktus również zachwycony przyjaźnią zaczął ponownie opowiadać, a Człowiek starał się za wszelką cenę słuchać. Jednak jego oczy coraz bardziej się kleiły, jad, który dostał się do jego osłabionego organizmu zaczął działać i Człowiek wiedział, że niedługo umrze.
- … siedziałem, a ten dziwny zwierz, który sam siebie nazywał Wielbłądem … – opowiadał Kaktus
- Przyjacielu – przerwał mu Człowiek – powiedziałem Ci, że jeśli znajdę to czego szukałem, poinformuję Cię o tym. Więc … znalazłem. To właśnie Ciebie szukałem.
Kaktus spojrzał w oczy Człowieka i zobaczył powoli zbliżającą się śmierć. Wiedział co to oznacza, wiedział również co chciał mu powiedzieć Człowiek. Był przecież starym, aczkolwiek mądrym Kaktusem.
Człowiek już nic nie powiedział. Umarł.

Pustynia kryje w sobie wiele tajemnic. Można tu znaleźć również prawdziwą przyjaźń. Wystarczy dobrze szukać. Być wytrwałym. Szukać sercem, nie oczami.

My.

8 komentarzy

Balon przy balonie.
Niebiesko. Biało.
Motyl przy motylu.
Zielono. Szaro.
Człowiek przy człowieku.
Czarno. Biało.
Krzesło przy krześle.
Brązowo. Szaro.

Głośna muzyka
Uszy zatyka
Cicha muzyka
Uszom umyka.

Koczek na głowie.
Rozpuszczone włosy.
Fale na głowie.
Prostowane włosy.

Za kolana sukienka.
Haftowana spódnica.
Do ziemi sukienka.
Uszyta spódnica.
Po kostki sukienka.
Kupna spódnica.

Na koreczku buty.
Płaskie mokasyny.
Na szpilkach sandałki.
Klapeczki ze skóry.

Ciemna torebeczka.
Jaśniutki plecaczek.

Krwistoczerwona sukienka.
Do samej ziemi.
Rozpuszczone, karbowane włosy.
Sandałki na koturnie.
I czarna torebeczka.
Specjalnie do całości.

Wisi mi to.

….

10 komentarzy

Delikatny promyk letniego słońca.
O piątej rano muska mą twarz.
Zagląda głęboko przez okno.
Nicość ogarnia świat.
A blada poświata przebija skłon.
Na niebie szybko zatacza krąg.
Szybuje, by zmienić los.
Biała rosa, wręcz przezroczysta
Tańcząc na liściach róż
Powoli stacza się
Po zielonym dywanie i mchu.
Barwi ziemie, oszukując wzrok
Wyostrza zmysły i bawi mrok.
Wojnę wypowiada nicości.
Przebija się przez ścianę otępienia.
Kolorowe obrazy wirują w głowie.
Kalejdoskop naszych snów.
Pokazuje najcichsze myśli
Wynajduje marzenia
Wyostrza pragnienia
Wyciąga tajemnice
I Ciebie nawiedzi
Nie ukryjesz się.

./.

13 komentarzy

Każdy z nas inny nos ma.
Wyjątkowy, niepowtarzalny.
Lecz gdyby puzzle zrobić z nosów świata
Poskładamy ten najpiękniejszy.
Boży nos.
Każde usta, każde uszy
Ułożone, tworzą obraz Twój.
Każdy włos złożony w całość
Twoim włosem jest.
Każdy pieg cere stanowi Pana
Każde znamie Twoje tylko jest.
Każda cząstka nas
Twoją częścią jest.

Obraz Boga zobaczyć by można.
Lecz elementów kolejność
Znana nie jest nam.
Może i do tego naukowcy dojną
I pokażą Twoje oblicze nam.

Krążę po zasyfiałych ulicach tego parszywego miasta. Widząc w oddali piękne, niebieskie oczy. Czasami przepełnione ciepłem, a częściej ogromną udręką. Tak bardzo pomóc chce.
Widzę obrzydliwego pijaka, zataczającego się ulicą. Ludzie śmieją się mu w twarz. Nieporadny jak bezbronne dziecko. Sam sobie spisał taki los. Jego córka płacze po kątach. W poduszkę sączą się jej łzy. Gdy tego czasu na ulicy go zobaczyła, bo niechybnie też tą drogą szła. W stanie nie była kroku zrobić, bo ten widok tak starannie unikany przez lata dwa, tak bardzo wyraźny był znów.
Stanęła przed nim słupem. Nakrzyczała, aż skulił się. Odeszła, bo bezsilności swej świadoma, nie była w stanie patrzeć przez łzy sądzące się. Wróciła, sama nie wiedząc dlaczego przygnał ją tam wredny los. Przez ulice z kolegą, za szmaty pijaczynę prowadziła, ściągając na siebie przechodniów wzrok. On, brązowe oczy miał. Teraz jakby przezroczyste. A co się w nich odbijało, wie tylko ona – córka alkoholika , bo jedyna jest w stanie zobaczyć w nim coś więcej niż psa. Zaprowadzony do domu swego, innego niż jej. Zostawiła go w objęciach matki, której słowa na jego widok brzmiały ‘wypierdole go’.
I tylko ona świadoma, że dni dwa później wylała przez niego kolejny potok łez.
I tylko ona powiedzieć by mu chciała ‘tato, ja cię kocham. Nie pij więcej już.’
Tak bardzo pomóc chce. Tylko jak?

Tłumy ludzi, tysiące, setki tysięcy

a pośród nich ja. I Ty też tam byłeś.
Krzyczymy ile sił w płucach, aż mi gardło wysiadło. Cieszymy się, radujemy – wspólnie. Widziałam, mrówkę przypominał, w białym ubraniu, taki … zwykły, taki … bliski. Kiedy ta druga, najważniejsza osoba w tym miejscu odjechała … Szarą myszą przeze mnie nazwana. My nie posiadamy się z radości i skaczemy do góry, byle wyżej. W duszy nam skacze.
Radość nie mija, chociaż cieleśnie już Go nie ma wśród nas. Przyjechali inni by uczcić ten wspaniały dzień. My tańczymy, śpiewamy …

Z nieba życiodajny spłynął deszcz.

Jeszcze jedno spotkanie, mniej czy bardziej szczególne. Dla mnie ważne. Nie żałuje tych ośmiu godzin czekania. Czas szybko minął, bardzo szybko.

Dziękuję za jedną szczególną rzecz, ona wielu osobą była potrzebna … krążyli wokół nas, rozdawali Twoje Miłosierdzie.
Dziękuję za te dwa słowa. Dwa razy podczas tego spotkania. Dwa razy dwa.
Dziękuje za to, ze jesteś. Przy mnie, zawsze.
Dziękuję za możliwość poprawy.

Przepraszam, wiesz za co.
Żałuję.

: )

10 komentarzy

Stanęłam dzisiaj na czubku świata. Otaczała mnie zewsząd przeogromna zieleń. Widziałam maleńkich ludzi, wyglądali jak mrówki, widziałam miniaturowe budynki, dla nich pewnie wieżowce, miały najróżniejsze kształty, od okrągłych po wysokie, szczupłe – drapacze chmur, nad tym wszystkim było wielkie niebieskie niebo, dotykałam go czubkiem głowy, widziałam przez białe obłoki, było tam zamieszanie, wszyscy się gdzieś śpieszyli, nie wiedziałam po co tam jestem, czułam coś, może to radość, może duma, że to właśnie ja stoję na samej górze. Przepiękny widok, wąskie potoczki, góry, niziny, nawet i morze widziałam. Stałam na górze. Sama.
Poczułam ciepłą dłoń na ramieniu, człowieka, chyba mężczyzny, on też był na szczycie. I wtedy spłynęła na mnie prawda. Ci ludzie … to tylko zwykłe mrówki, spieszące się do mrowiska; budynki – to zwykłe kamienia, więc stąd te ich niecodzienne kształty; wąski potoczek i morze, to tylko dziwnego kształtu kałuże, a góry i niziny to tylko nierówności terenu. Odkryłam prawdę, ale nadal czuje się wyjątkowo, ponieważ nadal czuje ciepło dłoni na ramieniu.

Jeśli chcesz mi coś powiedzieć …
Powiedz. Teraz.
Albo zamilknij. Na wieki.
Bo po co wypowiadamy tyle słów.
Nie wszystkie są potrzebne.
Niektóre nawet nigdy nie powinny
Być wypowiedziane.
A ileż w nich ironii.
Ile kłamstw.
Po co tyle gestów.
Po co te wszystkie słowa.
Nie wszystkie one są potrzebne.
Ja kocham milczenie.
Spojrzenie w oczy.
Tam jest prawda.
Tam jest uczucie.


  • RSS