kasior16 blog

Twój nowy blog

i co dalej?

10 komentarzy

Królestwo nadziei i bólu.
Świat ratowania życia i umierania.
Pustynia serca i oaza spokoju.
Trochę samotności i szczypta prawdy.

Pozostał 1 dzień, jak go wykorzystasz?

_brrr_

11 komentarzy

Dzwonek, kolejny i kolejny. Z trzydziesty czwarty już chyba. Słyszę go, a wewnątrz wielki uśmiech. Bo chociaż na pewien czas – normalnie mogę znów żyć. Siedzieć w twardej ławce, pokazywać miny za twarzą profesora, mówić ‘znów nie będę miała czasu na komputer’, zarywać noce i cieszyć się tym wszystkim, co wielu z nas uważa za wymysł jakiegoś strasznego biurokraty. Naprawdę chcę pół swego dnia spędzić z Wami, a nie w tych szesnastu ścianach małego mieszkanka, niedaleko dworca. Chcę słyszeć ten dzwonek.
I tak do 27 września …

Idzie sędzia, lat 42. Ciężkimi butami uderza o marmurowe płytki podłogi. Zgromadzeni na przedstawieniu, godnym cyrkowej areny , które ma na celu osądzić winnego czy może złamać serce kolejnej matce, stoją, ponieważ wymaga tego prawo. Gdzieś z przodu zagubiona dusza, zmaltretowana wizjami przyszłości, jak i przeszłości również. Kilka metrów dalej oskarżyciel z dumnie podniesioną głową z kpiącym uśmiechem wpatruje się w sędzinę. Siadają. Zaczyna się cyrk. Wyciągają brudy całego życia, od napadu z bronią w ręku, do przyklejenia gumy do krzesła w miejscowym teatrze. Nie zapominają też przypomnieć o niezapłaconym mandacie sprzed 13 lat oraz pinesce na krześle nauczyciela w szkole podstawowej. I tak toczy się proces. Jedni warczą, drudzy się ślinią, a jeszcze inni drapią się za uchem. Pełno krzyku wkoło. Po tej istnej paranoi, gdzie niejedno serce zostało złamane, kilku ludzi ostatni raz zamieniło ze sobą słowo, a dwie osoby wyszły z sali, trzaskając drzwiami ku oburzeniu zgromadzonych, zapadł wyrok. Śmierć.
I w tym momencie pewnej pani w podeszłym wieku spływa łza po policzku, czyżby to była matka ?

. . .

18 komentarzy

Nie rozumiesz, że …
Tak znaczy po prostu tak.
A gdy mówię nie, oznacza zwykłe nie.

Własnej woli nie mieć, zdawać się wciąż na twoje słowo.
Jakiekolwiek by tylko nie było.
Ja nie z tych, co umieją tak żyć.
Potrzebuję pustej przestrzeni, by móc na skrzydłach wiatru w niebo się wznieść.
Spokoju mi trzeba, by oswoić najstraszniejsze zwierze z ciemnego lasu.
Zatopienia się w marzenia, by do nieba się dostać, tego siódmego z kolei.
Głowę w chmurach mieć bym chciała, by zobaczyć co kryje ten biały, słodki puch.
Założyć sukienkę ze świeżo skoszonej trawy, a nie oblekać się w ciężkie materiały.
Wianek z polnych kwiatów na głowę nałożyć, nie martwiąc się, co Ty na to powiesz.
Więc pozwól mi być, pozwól po mojemu żyć.
Bo jak ma rosnąć kwiat, gdy światła i wody mu brak.

Coś odeszło, coś wróciło.
Dwa cosie.

Czuję się …
Czasami jak wieśniak w wielkim mieście.
Czasami jak bezpański pies na ruchliwej ulicy.
Czasami jak żebrak wyciągający dłoń.
Czasami jak dziecko nikomu niepotrzebne.
A czasami jak królowa w objęciach swojego księcia.

A jutro zamkną mnie w białym pokoju na wysokiej wieży.
A ohydny smok będzie bronił dostępu.

Możesz krzyczeć
Możesz słowami wbijać w plecy nóż
Możesz z kijem na mnie iść
Możesz obgadywać mnie
Możesz chamskim być
Możesz wciąż odtrącać
Możesz z zawziętością tłuc
Możesz szerokim łukiem obchodzić
Możesz ciężkim butem z ziemią zgnieść
Możesz ciągle odpychać
Możesz pluć mi prosto w twarz
Możesz robić wciąż na złość
Możesz z błotem mieszać mnie
Możesz katem moim być
Lecz gdy milczysz i unikasz

boli bardziej mnie

: D

8 komentarzy

Koniec. Lecz tylko ten zewnętrzny, to co wewnątrz ciągle trwa.

Wspaniali ludzie, a pośród nich Pan. W samym środku.

I znów się z wody narodziłam, wspaniałe światło zobaczyłam.
I wiem już jak powinnam była żyć.

Dotknęłam Pana.

Rekolekcje

942839.jpg

do 31 lipca

Oaza.

13 komentarzy

Już niedługo …
Dostanę się do pięknego lasu, gdzie są najwspanialsze drzewa, najbogatsze runo leśne, krzaczki jagód i poziomek, najróżniejsze stworzenia, od maleńkiego jajeczka muchy do wspaniałego okazu sarny; oraz ta piękna – ruda wiewiórka. Najcichszy potok, prosto z góry płynie, z chłodną wodą, najlepiej zaspakajającą pragnienie. Ciała, serca i duszy. Przyjazne leśne stwory, duchy i kotołaki, zaproszą na herbatę i ciasteczka z malinami, a na drugie śniadanie zaproponują najdorodniejszy urywek historii sprzed tysięcy lat. Zaprowadzą na prywatną audiencje u Króla, który w swej wspaniałości, pozwoli, nie tylko złożyć sobie dar, wybaczy zdeptaną trawę, która zaraz znowu obudzi się do życie, ale powita jak wspaniałego gościa, prosto z wielkiego dworu, ugości po swojej prawicy i ukocha jak pierworodnego syna ojciec. I do tego jeszcze spyta się jakie są nasze życzenia i spełni je, w miarę swojego wielkiego rozsądku i przeogromnej mądrości. Jego wierni poddani przygotowują komnatę, z łożem o dziesięciu materacach; ciepłej, puchowej pierzynie i poduszkami ozdobionymi ręcznie szytą koronką i wypełnioną pierzem z królewskich gęsi, zbieranym przez dziesiątki lat, bo znajdować się tam będą tylko pióra, które zostały z własnej woli odrzucone przez te niezwykłe stworzenia. Spędzę tam szesnaście dni i szesnaście nocy. I każdy nowy dzień będzie inny niż poprzedni, pełen wspaniałości i szczęścia. Nie znajdzie się tam czasu na smutek, młodzieńcze doły i problemy, z którymi każdy z nas się boryka, z tytułu ‘czy zielona bluzka będzie pasować do kremowej sukienki’ i ten najgorszy dramat – złamany paznokieć.
Nie, to nie ten świat.
Uciekam, za sześć, góra siedem dni …
Żegnajcie, na ten czas.
Wspaniały czas.

….

2 komentarzy

Puste, szare boisko, gdzie w piłkę czy kosza się gra, przerwy bardziej lub mniej miłe spędza się. Niby późno już. Księżyc wspaniale widać. Gwiazdy mrugają. Cisza, czasami wręcz przerażająca. A i ciężki tir zagłuszy swoim rykiem, przejeżdżając przez jedną z najruchliwszych ulic miasta tego.
A w tym wszystkim dwie, nie należące do owej pogoni dziewczyny.
Ich świat tworzą wymyśleni przyjaciel, tacy jak piękni elfowie, gburowate, ale jakże waleczne krasnoludy, złośliwe Trolle, odważni hobbici, czarodzieje, jeźdźcy, ogniste smoki i ludzie, ale również niezwykli jak reszta.
Nie przeszkadza im twarda podłoga, zimno, deszcz czy ciemność.
Są. Bo mają swój świat, inny świat.


  • RSS