kasior16 blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Być uczestnikiem, a nie tylko obserwatorem.
Nie zamykać się w czterech ścianach i patrząc w szklany ekran marząc o tym, by móc zamienić się miejscem z aktorami i grać prawdziwe życie. A w tym wszystkim nutka romansu czy miłości na całe życie.

Zastąpić umierającą kobietę, która wie, że po jej śmierci na ziemi pozostanie człowiek, któremu łzy skapują po policzku i serce krwawi.
Być z kimś do kogo można powiedzieć ‘kochanie’ i nie patrzeć na innych.
Zdobyć wspaniałego przyjaciela i móc z nim być do końca jego krótkiego życia, wiedząc że ma cztery łapy i strasznie gubi sierść.
Smucić się z powodu choroby i płakać ze szczęścia gdy dowiadujemy się, że na świecie dzieją się cuda.
Móc powiedzieć ‘tato’.
Iść za rękę z ukochanym, a w drugiej trzymać czerwonego tulipana.
Umrzeć tragicznie.
Dawać nadzieje innym, nie oczekiwać nic w zamian. Oprócz …

Jak Alicja z Krainy Czarów …
Gdy jest klucz to drzwi nie osiągalne,
A jak znajduję drzwi
to ginie klucz …

Patrzę na cuda natury, cuda Boga samego. Zielone trawy i tysiące wspaniałych kwiatów ubranych w niezliczone ilości barw.
A obok odrapane drzewa z chroniącej je kory i wysokie, grube mury otaczające miejskie więzienie z drutami kolczastymi przy górze.
Patrzę na piękną dziewczynę, poruszającą się ruchami motyla, z odznaką czerwonego krzyża na piersi.
A jednocześnie wiem, że jej serce ciężkie jakoby kamieniem było, charakter twardy jak stal a ten krzyżyk nie symbolizuje wcale dobra lecz jest jedną z oznak sobotniej wyprzedaży i nowej- głupiej mody.
Patrzę na smutne oczy psiego przybłędy z kulawą łapką.
A po chwili w moich oczach przewijają się obrazy ostrych zębów, do uszu napływa odgłos warczenia a na ciele czuć przygniatający ciężar łap i bolesne wbijanie się pazurów w skóre. A ziemie kapią ciepłe krople krwi.
Patrzę i widzę skromnie ubraną dziewczynkę w lekko znoszonym ubraniu, która niepewnie zbliża się do mnie podając spraną, twardą chusteczkę i spogląda strapiona na poranione ręce.
I stwierdzam , że pod tą maską ludzkiej twarzy kryje się prawdziwy anioł.
To co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu lecz dostępne dla wiary i umysłu.

5 komentarzy

Ruszam w świat. Bez biletu i zarezerwowanego hotelu. Jutro śpiąc pod mostem będę myślała o czwartkowej wyprawie luksusowym statkiem.. Około soboty pomogę starszej pani przyjść przez ulice w mieście gdzie zawiniemy do portu. Potem ona zaprosi mnie do swojego domu na gorzką herbatę i placek z malinami. Tego samego dnia, wieczorem znów wypłynę tym samym statkiem w daleką podróż. Na pokładzie spotkam takiego samego włóczęgę jak ja i on wyruszy ze mną w świat. W kolejnym porcie, w którym spędzimy kilka dni pomożemy staremu księgowemu w rachunkowym błędzie zawartym w wielkiej księdze przychodów oraz narazimy się pewnemu złodziejaszkowi, uniemożliwiając mu kradzież torebki młodej dziewczyny w zielonej sukience. I znów wyruszymy w podróż węglanym pociągu. Zobaczymy kangury, huty do wypalania porcelany, pola pomarańczy i wytwórnię laleczek Chucky. I po siedemdziesięciu dziewięciu dniach usiądę ponownie w moim wyleniałym fotelu, z nowym przyjacielem przy boku, który okaże się rudym psem z kilkoma białymi łatami. Przytule się do mojego misia, którego dostałam na pierwsze urodziny i wyszeptam „jak dobrze w domu”. I nigdy nie będę żałowała tych dni na mrozie, ze względu na przyjaciela grzejącego rudy brzuszek przy ciepłym kominku w salonie.

Po policzku spływa ciepła, słona łza. Czerwony nosek i lekko drgające usteczka. Włosy w większym nieładzie niż zwykle. A na policzkach delikatny róż. Oczy podkreślone czarną kredką kontrastują z bladą twarzą. Zielone oczy obserwują otaczający świat. Bardziej monotonny niż na co dzień. Gdzieś w powietrzu unoszą się ciężkie nuty lecz nie wpadają do ucha. Czuć rażący zapach tytoniu. Jakaś zmarszczona buzia przewija się przed twarzą. Na zachodzie puste łóżka opuszczone przez uciekających od tego świata ludzi. Nikt się temu nie dziwi. Nad drzwiami wisi brązowe pudło, które wzywa każdego po kolei do rzeźni. Wtedy on wstaje i włócząc nogami udaje się w kierunku, którego płynie głos, a potem w dół i w dół … Często już nie przychodzi. A jak jednak wróci to jest tak wykończony, że nie jest w stanie powiedzieć co tam go spotkało. To miejsce zostaje tajemnicą. Dopóki sami nie przeżyjemy tego koszmaru. A często i to próbują wydrzeć z pamięci. Teraz moja kolej.

jakby rok.

16 komentarzy

Każdego lata czekam na jesień, na kolorowe liście spadające z drzew, ciepły deszcz, chodzenie po parku, w którym można obserwować dzieci bawiące się ze swoimi psami, ganiające w kółko, bez problemów i zmartwień.
A jak przychodzi jesień patrzę przed siebie myśląc o zimie. Wtedy cały świat kryje się pod białą poduchą, sen przychodzi tak łatwo i słodko, a w moich dziecięcych snach znowu lepie ogromnego bałwana, który ma za nos marchewkę.
Gdy i to staje się rzeczywistością szukam pierwszych przebiśniegów ukazujących nadejście wiosny i małych pąków na krzakach róż, czekam na pierwszy bukiet żółtych tulipanów, a potem rezerwuje dla siebie każdy ciepły promień słońca. Po ulicach mkną zakochani.
Wtedy i lato miga mi przed oczami, szalone kąpiele w zimnym morzu, skakanie po falach, wypady w kierunku lasu, by ukryć się przed palącym żarem z nieba. Myśle o zimnych napojach z palemką i wielkich lodach z owocami. Wspaniałej beztrosce oraz bezgranicznym poczuciu szczęścia.
Każda pora jest taka wspaniała, że czekając na nią można aż zakrztusić się marzeniami.

5 komentarzy

O piątej rano, gdy wybije gong, wsiądę na strasznego smoka, który zabierze mnie do Chin. Po kilku latach czekania, gdy w pełni dorosłość nerwową osiągnę, przy niezbyt dobrym humorze przyjmie mnie sam wspaniały Cesarz, który o wyroku zadecyduje. I obojętnie co się stanie w Smoka Opatrzności zarzucę nadzieję. A do tego uczucia dwa: gniew i bezradność albo szczęście mieszane ze strachem. Skąd mam wiedzieć co dobre dla mnie. Wtedy wrócę tu lub zależnie od decyzji spędzę jeszcze kilka lat na tym przeklętym dworze.
I z każdą chwilą będę się stawała inna niż jeszcze trochę wcześniej. Nie będę już tą samą Ja.
Żegnajcie na pewien czas. I nie zapominajcie o moim istnieniu.

Niby ludzie.

16 komentarzy

Jak te marionetki własnego zdania nie mamy. Zwisamy na cieniutkich sznureczkach, poruszani przez przypadkowe osoby. A w naszej klatce piersiowej zwykłe, drewniane serce. Nasze łzy, tak samo puste jak my. Nie szanujemy innych – nie szanujemy siebie. Nasze życie, sensu pozbawione, jak rosyjska ruletka, zależy tylko od przypadku. Ludzi spotkanych na ulicach uważamy za przyjaciół, a sami potrafimy tylko niszczyć uczucia. A jeśli wśród nas wyrośnie coś innego niż my sami, piękniejszego, zgniatamy to i miażdżymy by tylko inni tego nie zobaczyli. Bo po co dawać nadzieję, że może być inaczej niż jest. Widząc umierającą osobę, przechodzimy na drugą stronę, byle by tylko nie zarazić się porażką, z miną mówiącą „sam sobie na to zasłużył”, biedakowi zabierzemy ostatni grosz, zajmiemy schorowanej staruszce ostatnie miejsce w autobusie z uczuciem wyższości, bo przecież to proste jak odebranie dziecku cukierka. I pomimo tego, nadal jesteśmy ludźmi, którzy oczekują od tego świata szacunku i uważają się za mądrzejszych od zwierząt.

:D

8 komentarzy

Weszłam w bagno, brodziłam po jego dnie, brudząc każdą cząstkę ciała i umysłu. Tak długo jak starczało sił próbowałam złapać za wystający poza ziemie korzeń ogromnego drzewa, lecz śliskie ręce umazane błotem skutecznie mi to uniemożliwiały. Zapadałam się coraz głębiej, myśląc, że jestem samowystarczalna i uda mi się wydostać bez żadnej pomocy. Czasami byłam bardzo blisko, stawiałam już jedną stopę na ziemi, lecz ona… bardzo śliska, nie pozwoliła mi się wydostać. Moja pycha, i coś co nazywałam honorem, jak ciężki kamień u szyi topielca, ciążyła coraz bardziej. I wtedy zrozumiałam.
Cichutko zawołałam: p o m o c y.
I… podałeś mi dłoń – zupełnie bezinteresownie, tak po prostu, jakby było to coś zupełnie normalnego.
Moje dziwne, zielone oczy wyrażały całkowite ździwienie, ale również … wdzięczność.
Teraz stoję twardo na ziemi, a czasami, jak na przykład dziś, zatapiam się w czystej i szlachetnej zatoce zwanej u ś m i e c h.

;*

12 komentarzy

Bo w tym świecie liczy się tylko pieniądz. Żadnych zasad nie ma. Gdy liczysz na ludzką uczciwość, na coś, co przecież należy ci się jawnie, a dostajesz zwykłe ochłapy, których nawet nie tknie pies, choć głodny. Gdy podążasz w kierunku światła, z którego ciepłe promienie oświetlają ci twarz, a tu nagle dostajesz zimnym, bolesnym powiewem wiatru w jeden z okrągłych i różanych policzków. Gdy kroczysz po prostej, piaszczystej drodze, a wpadasz w gromki bagna. Gdy liczysz na przyjaciół, którzy wbijają ci w plecy nóż.
Ale….
Są na tym świecie jeszcze osoby, na których możesz zawsze liczyć, które nie zważają na twoją zawartość portfela.
DZIĘKUJĘ WAM!
za …. za środę, za wszystko.


  • RSS