Po policzku spływa ciepła, słona łza. Czerwony nosek i lekko drgające usteczka. Włosy w większym nieładzie niż zwykle. A na policzkach delikatny róż. Oczy podkreślone czarną kredką kontrastują z bladą twarzą. Zielone oczy obserwują otaczający świat. Bardziej monotonny niż na co dzień. Gdzieś w powietrzu unoszą się ciężkie nuty lecz nie wpadają do ucha. Czuć rażący zapach tytoniu. Jakaś zmarszczona buzia przewija się przed twarzą. Na zachodzie puste łóżka opuszczone przez uciekających od tego świata ludzi. Nikt się temu nie dziwi. Nad drzwiami wisi brązowe pudło, które wzywa każdego po kolei do rzeźni. Wtedy on wstaje i włócząc nogami udaje się w kierunku, którego płynie głos, a potem w dół i w dół … Często już nie przychodzi. A jak jednak wróci to jest tak wykończony, że nie jest w stanie powiedzieć co tam go spotkało. To miejsce zostaje tajemnicą. Dopóki sami nie przeżyjemy tego koszmaru. A często i to próbują wydrzeć z pamięci. Teraz moja kolej.