O piątej rano, gdy wybije gong, wsiądę na strasznego smoka, który zabierze mnie do Chin. Po kilku latach czekania, gdy w pełni dorosłość nerwową osiągnę, przy niezbyt dobrym humorze przyjmie mnie sam wspaniały Cesarz, który o wyroku zadecyduje. I obojętnie co się stanie w Smoka Opatrzności zarzucę nadzieję. A do tego uczucia dwa: gniew i bezradność albo szczęście mieszane ze strachem. Skąd mam wiedzieć co dobre dla mnie. Wtedy wrócę tu lub zależnie od decyzji spędzę jeszcze kilka lat na tym przeklętym dworze.
I z każdą chwilą będę się stawała inna niż jeszcze trochę wcześniej. Nie będę już tą samą Ja.
Żegnajcie na pewien czas. I nie zapominajcie o moim istnieniu.