kasior16 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

jakby rok.

16 komentarzy

Każdego lata czekam na jesień, na kolorowe liście spadające z drzew, ciepły deszcz, chodzenie po parku, w którym można obserwować dzieci bawiące się ze swoimi psami, ganiające w kółko, bez problemów i zmartwień.
A jak przychodzi jesień patrzę przed siebie myśląc o zimie. Wtedy cały świat kryje się pod białą poduchą, sen przychodzi tak łatwo i słodko, a w moich dziecięcych snach znowu lepie ogromnego bałwana, który ma za nos marchewkę.
Gdy i to staje się rzeczywistością szukam pierwszych przebiśniegów ukazujących nadejście wiosny i małych pąków na krzakach róż, czekam na pierwszy bukiet żółtych tulipanów, a potem rezerwuje dla siebie każdy ciepły promień słońca. Po ulicach mkną zakochani.
Wtedy i lato miga mi przed oczami, szalone kąpiele w zimnym morzu, skakanie po falach, wypady w kierunku lasu, by ukryć się przed palącym żarem z nieba. Myśle o zimnych napojach z palemką i wielkich lodach z owocami. Wspaniałej beztrosce oraz bezgranicznym poczuciu szczęścia.
Każda pora jest taka wspaniała, że czekając na nią można aż zakrztusić się marzeniami.

5 komentarzy

O piątej rano, gdy wybije gong, wsiądę na strasznego smoka, który zabierze mnie do Chin. Po kilku latach czekania, gdy w pełni dorosłość nerwową osiągnę, przy niezbyt dobrym humorze przyjmie mnie sam wspaniały Cesarz, który o wyroku zadecyduje. I obojętnie co się stanie w Smoka Opatrzności zarzucę nadzieję. A do tego uczucia dwa: gniew i bezradność albo szczęście mieszane ze strachem. Skąd mam wiedzieć co dobre dla mnie. Wtedy wrócę tu lub zależnie od decyzji spędzę jeszcze kilka lat na tym przeklętym dworze.
I z każdą chwilą będę się stawała inna niż jeszcze trochę wcześniej. Nie będę już tą samą Ja.
Żegnajcie na pewien czas. I nie zapominajcie o moim istnieniu.

Niby ludzie.

16 komentarzy

Jak te marionetki własnego zdania nie mamy. Zwisamy na cieniutkich sznureczkach, poruszani przez przypadkowe osoby. A w naszej klatce piersiowej zwykłe, drewniane serce. Nasze łzy, tak samo puste jak my. Nie szanujemy innych – nie szanujemy siebie. Nasze życie, sensu pozbawione, jak rosyjska ruletka, zależy tylko od przypadku. Ludzi spotkanych na ulicach uważamy za przyjaciół, a sami potrafimy tylko niszczyć uczucia. A jeśli wśród nas wyrośnie coś innego niż my sami, piękniejszego, zgniatamy to i miażdżymy by tylko inni tego nie zobaczyli. Bo po co dawać nadzieję, że może być inaczej niż jest. Widząc umierającą osobę, przechodzimy na drugą stronę, byle by tylko nie zarazić się porażką, z miną mówiącą „sam sobie na to zasłużył”, biedakowi zabierzemy ostatni grosz, zajmiemy schorowanej staruszce ostatnie miejsce w autobusie z uczuciem wyższości, bo przecież to proste jak odebranie dziecku cukierka. I pomimo tego, nadal jesteśmy ludźmi, którzy oczekują od tego świata szacunku i uważają się za mądrzejszych od zwierząt.

:D

8 komentarzy

Weszłam w bagno, brodziłam po jego dnie, brudząc każdą cząstkę ciała i umysłu. Tak długo jak starczało sił próbowałam złapać za wystający poza ziemie korzeń ogromnego drzewa, lecz śliskie ręce umazane błotem skutecznie mi to uniemożliwiały. Zapadałam się coraz głębiej, myśląc, że jestem samowystarczalna i uda mi się wydostać bez żadnej pomocy. Czasami byłam bardzo blisko, stawiałam już jedną stopę na ziemi, lecz ona… bardzo śliska, nie pozwoliła mi się wydostać. Moja pycha, i coś co nazywałam honorem, jak ciężki kamień u szyi topielca, ciążyła coraz bardziej. I wtedy zrozumiałam.
Cichutko zawołałam: p o m o c y.
I… podałeś mi dłoń – zupełnie bezinteresownie, tak po prostu, jakby było to coś zupełnie normalnego.
Moje dziwne, zielone oczy wyrażały całkowite ździwienie, ale również … wdzięczność.
Teraz stoję twardo na ziemi, a czasami, jak na przykład dziś, zatapiam się w czystej i szlachetnej zatoce zwanej u ś m i e c h.


  • RSS