kasior16 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2006

Idzie sędzia, lat 42. Ciężkimi butami uderza o marmurowe płytki podłogi. Zgromadzeni na przedstawieniu, godnym cyrkowej areny , które ma na celu osądzić winnego czy może złamać serce kolejnej matce, stoją, ponieważ wymaga tego prawo. Gdzieś z przodu zagubiona dusza, zmaltretowana wizjami przyszłości, jak i przeszłości również. Kilka metrów dalej oskarżyciel z dumnie podniesioną głową z kpiącym uśmiechem wpatruje się w sędzinę. Siadają. Zaczyna się cyrk. Wyciągają brudy całego życia, od napadu z bronią w ręku, do przyklejenia gumy do krzesła w miejscowym teatrze. Nie zapominają też przypomnieć o niezapłaconym mandacie sprzed 13 lat oraz pinesce na krześle nauczyciela w szkole podstawowej. I tak toczy się proces. Jedni warczą, drudzy się ślinią, a jeszcze inni drapią się za uchem. Pełno krzyku wkoło. Po tej istnej paranoi, gdzie niejedno serce zostało złamane, kilku ludzi ostatni raz zamieniło ze sobą słowo, a dwie osoby wyszły z sali, trzaskając drzwiami ku oburzeniu zgromadzonych, zapadł wyrok. Śmierć.
I w tym momencie pewnej pani w podeszłym wieku spływa łza po policzku, czyżby to była matka ?

. . .

18 komentarzy

Nie rozumiesz, że …
Tak znaczy po prostu tak.
A gdy mówię nie, oznacza zwykłe nie.

Własnej woli nie mieć, zdawać się wciąż na twoje słowo.
Jakiekolwiek by tylko nie było.
Ja nie z tych, co umieją tak żyć.
Potrzebuję pustej przestrzeni, by móc na skrzydłach wiatru w niebo się wznieść.
Spokoju mi trzeba, by oswoić najstraszniejsze zwierze z ciemnego lasu.
Zatopienia się w marzenia, by do nieba się dostać, tego siódmego z kolei.
Głowę w chmurach mieć bym chciała, by zobaczyć co kryje ten biały, słodki puch.
Założyć sukienkę ze świeżo skoszonej trawy, a nie oblekać się w ciężkie materiały.
Wianek z polnych kwiatów na głowę nałożyć, nie martwiąc się, co Ty na to powiesz.
Więc pozwól mi być, pozwól po mojemu żyć.
Bo jak ma rosnąć kwiat, gdy światła i wody mu brak.

Coś odeszło, coś wróciło.
Dwa cosie.

Czuję się …
Czasami jak wieśniak w wielkim mieście.
Czasami jak bezpański pies na ruchliwej ulicy.
Czasami jak żebrak wyciągający dłoń.
Czasami jak dziecko nikomu niepotrzebne.
A czasami jak królowa w objęciach swojego księcia.

A jutro zamkną mnie w białym pokoju na wysokiej wieży.
A ohydny smok będzie bronił dostępu.

Możesz krzyczeć
Możesz słowami wbijać w plecy nóż
Możesz z kijem na mnie iść
Możesz obgadywać mnie
Możesz chamskim być
Możesz wciąż odtrącać
Możesz z zawziętością tłuc
Możesz szerokim łukiem obchodzić
Możesz ciężkim butem z ziemią zgnieść
Możesz ciągle odpychać
Możesz pluć mi prosto w twarz
Możesz robić wciąż na złość
Możesz z błotem mieszać mnie
Możesz katem moim być
Lecz gdy milczysz i unikasz

boli bardziej mnie


  • RSS